piątek, 18 stycznia 2013

Facet z jajami

Muszę się przyznać, że już dawno nikt mnie tak z równowagi nie wytrącił jak facet sprzedający jaja. Chodzi on co piątek po klatkach i próbuje je sprzedać. Nie dość, że nawołuje "Jajka sprzedaję!!!" to jeszcze dzwoni do każdych drzwi. Niestety jego wizyty handlowe pokrywają się z porą drzemki mojego Synka.

Dwa tygodnie temu otworzyłam mu drzwi i bardzo uprzejmie poprosiłam, by do mnie nie dzwonił, bo dziecko o tej porze śpi...

Tydzień temu zadzwonił.
- prosiłam by Pan nie dzwonił! -otwarłam wściekła z ryczącym Malcem na rękach.
- ale może się Pani rozmyśliła i kupi jednak te jaja
- nie kupię i na litość Boską proszę nie dzwonić. Wystarczy, że Pan krzyczy na klatce. zapewniam, że w mieszkaniach to słychać... - Trzasnęłam drzwiami.

Dziś zadzwonił ponownie! Niech go kule biją! Otwarłam wrzasnęłam na niego... a on ze spokojem, czy na pewno nie chce tych jajek...

Skubaniec dobry jest. Handlowiec pełną gębą, nie zrażają go przeciwności, brnie do przodu i robi swoje.

Nie wiem czy rozłączenie dzwonka to dobry i skuteczny pomysł, bo może zacząć w drzwi walić.
Zastanawiam się, i to poważnie nad zrobieniem takiej wywieszki na drzwi: "Uwaga! Dziecko śpi. Proszę nie dzwonić !". Naprawdę!  Wiem, że za tydzień przyjdzie ponownie... Niestety...

A dziś na śniadanie była jajecznica... tak żeby w temacie było ;)




17 komentarzy:

  1. Proponuję za tydzień wywiesić karteczkę: Nie chcę jajek! Na pewno! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha... dobre i warte przemyślenia!

      Usuń
    2. no właśnie to chciałam napisać :)

      Usuń
  2. hehe no tak tacy sprzedawcy mogą być upierdliwi tak samo jak Jehowi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie prześladują za to świadkowie Jehowy... Dwa razy w tygodniu łażą... I też za każdym razem budzą mi dziecko... I jeszcze na spacerach mnie atakują. No cholera, ja się do zmiany wiary nie przymierzam...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta karteczka to dobry pomysł! :) Też o tym kiedyś myślałam, jak jeszcze mieszkaliśmy w bloku, bo my mieliśmy problem z listonoszem. Zawsze musiał być gdy mała akurat spała ;) A poza tym nie wiem jak jest u Was, bo u nas był zakaz wpuszczania taki osób. Jeśli ktoś chciał coś zostawić lub roznosić to nie wpuszczałam, mówiąc że obok trzwi są koszyczki na zostawienie ulotek czy czegokolwiek ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja zostawiam karteczkę przylepną jak się spodziewam listonosza. Jak nie był przed drzemką Adasia to wywieszam żeby pukał i się stosuje :D

    OdpowiedzUsuń
  6. U nas dzwonią domofonem do wszystkich mieszkańców budynku... Też często mi Fabiana budzą :|

    OdpowiedzUsuń
  7. Chwała za to, że jednak u nas dzwonek nie działa:)) Wie o tym tylko listonosz więc reszta dzwoni nieświadoma niczego...a my nieświadomi żyjemy sobie dalej w bez-dzwonkowym domku:))))

    OdpowiedzUsuń
  8. ja tez bym napisala, nawet trzy,
    1. nie chce jajek
    2 na pewno niechce jajek prosze nie dzwonic
    3. mam w domu pistolet :-D

    OdpowiedzUsuń
  9. U mnie też chodzi taki facet i krzyczy na klatce. Ja byłam przekonana, że on jest chory umoysłowo. Nie sądziłam, że naprawdę może jajka sprzedawać...

    OdpowiedzUsuń
  10. W poprzednim mieszkaniu mieliśmy dzwonek, który stawiał na nogi umarłego i dzwoniła się do niego z bramy.

    OdpowiedzUsuń
  11. do nas też chodził, ale sporadycznie. Pewnie nie miał żyłki handlowca ;P

    OdpowiedzUsuń
  12. Chyba bym mu te jaja rozbiła na głowie, jestem do tego zdolna....

    OdpowiedzUsuń
  13. ja myślę że można spróbować z ta karteczką hehe ten gość to gorzej niż jehowy haha

    OdpowiedzUsuń
  14. oj u mnie to samo...nie cierpię jak mi dzwonią do drzwi..na szczęście Synuś juz przestał spać w dzień....zamiast odłączać dzwonek napisz kartkę "Dzwonek zepsuty. prosze pukać. ps. jajek nie potrzebuję!"

    OdpowiedzUsuń