środa, 17 października 2012

Przeprosiny z książką

Nadeszły dla nas wielkie zmiany.

Kiedyś wspomniałam na łamach bloga, że książka w naszym domu służyła Synkowi głównie do testowania właściwości papieru. Po kilku wyrwanych kartkach wszystkie co cenniejsze pozycje znalazły się w szufladzie, gdzie czekały na lepsze czasy.

Mały zadowolić się musiał kartonowymi namiastkami książeczek. Wiele z nich po jego eksperymentach wylądowało w koszu, lecz tych akurat nie było mi żal.

W sobotę dostał piękną książkę o przygodach Kubusia Puchatka. Klasyczną. Z tradycyjnymi kartkami. I to był przełom. Przeczytaliśmy ją od razu. Raz, drugi, trzeci... do wieczora. Czytałam, a Mały słuchał i oglądał ilustracje. Postanowiłam zaryzykować i wyciągnęłam skrzętnie skrywane egzemplarze i... czytamy. Codzienie po kilka razy.

Lista książek, którą dla niego zrobiłam wciąż jest nie zrealizowana do końca. Teraz muszę to nadrobić. Przeprosiliśmy się z książką na całego. Nie ukrywam jak wielce mnie to raduje.

Co więcej. Mały słucha bajek opowiadanych przeze mnie. Czasem na poczekaniu wymyślanych. Istny szał nastąpił, gdy mu Czerwonego Kapturka opowiedziałam, co to naleśniki ze szpinakiem (które akurat na obiad były) niósł do swojej babuni. Oczywiście w mojej cenzorskiej wersji wilk pożarł naleśniki a nie babcię. Na horrory myślę, że jeszcze czas :)

Mały słuchał z otwartą buzią. Gdy skończyłam, zaczął jęczeć i zaczęłam od początku. Czerwony Kapturek chyba ze trzy razy niósł do babci te naleśniki, a wilk tak się obżarł, ze aż pękł niczym Smok Wawelski...

Bajki, baśnie, opowieści... kocham! I mój Mały chyba też :)


14 komentarzy:

  1. no i cudnie :) my na razie czytamy krótkie wierszyki Brzechwy, bo Maksiu za długo się jeszcze nie skupi, a na dobranoc opowiadamy bajki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super :) moja ostatnio też zaczeła z uwagą słuchać tego co czytam, ostatnio nawet bajke o Śpiącej Królewnie dała mi przeczytać od początku do końca :) A dodatkowo do poduszki chce żeby jej opowiadać, no to wymyślam przeróżne historie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też zaliczyliśmy wyrywanie kartek, więc na razie do samodzielnego przeglądania trafiają głównie sztywne strony :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, zazdroszcze Ci. Też z niecierpliwością czekam na te chwile.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jejuś! Uwielbiamy Kubusia Puchatka- wersja klasyczna:D No czytam Julowi i sama się śmieję z tego durnego misiola:D
    Julko dostał ją od cioci jak prezent z okazji...swoich narodzin:D

    OdpowiedzUsuń
  6. ależ Wam zazdroszczę.
    każda próba czytania kończy się tak samo, E wyrywa mi książkę i przewraca kartki i rwie...
    czekam z niecierpliwością na te lepsze czasy.
    och zazdroszczę Wam...

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, że nie musisz już książek chować po szufladach i Mały z zainteresowaniem słucha czytania czy opowiadania bajek :) Ja narazie czytam Milce bo Fabian nie chce posiedzieć nawet przez 5 minut ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ach wzruszyłam się!! :))) Jak to wspaniale :)))
    Gabrysiek czasem sam bierze książeczkę, łapie tatę za palec i idą w "swój" kącik poczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie wiem, czy już się wpisałaś na CANDY, bo nie widzę banerka na blogu, więc zapraszam do siebie na CANDY :)
    http://oczekujac.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. zazdroszcze. moj ucieka od ksiazek gdzie pieprz rosnie :-/

    OdpowiedzUsuń
  11. no super Mati natomiast nigdy nie miał problemu z książkami zawsze je kochał pewnie dlatego ze mama dużo lubi i czyta :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moi chłopcy też książki pochłaniają, uwielbiają słuchać bajek, wierszyków, a wieczorne usypianie nie ma końca, jest i Piotruś Pan i Czerwony Kapturek, a ja najbardziej te wieczory właśnie lubie

    OdpowiedzUsuń
  13. Codziennie wieczorem słysze CITAJ MAMA

    OdpowiedzUsuń