Kto by dziś chciał stać przy garach po wczorajszym świętowaniu? Z drugiej strony... pyszny i pożywny obiad i do tego ekspresowy nie byłby zły.
Pomyślałam o tym już wczoraj i zrobiłam (na wczoraj w sumie też) tartę wg Pascala.
Szybka tarta z łososiem, mozzarellą i pomidorami.
Przepis znajdziecie TU.
Po pierwsze. Danie jest naprawdę szybkie i nie wymaga specjalnego przygotowania. Wykładamy ciasto, uzupełniamy składnikami, wkładamy do piekarnika. Ot cała filozofia..
Po drugie. Uwielbiam łososia.
Po trzecie: nie chcę wiedzieć ile to ma kalorii. Pozornie wygląda lekko i niewinnie, ale... mozzarella... śmietana 30%... ech...
Danie może nie bardzo wyszukane w smaku, ale przyjemne...
Smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 9 marca 2014
niedziela, 2 marca 2014
Burrito Okrasy...
Na to burrito miałam ochotę już dawno. W zasadzie już w momencie przeglądania książki wiedziałam, ze będę je robić.
Szybkie burrito
Przepis dostępny jest TU.
Ze względu na Małego bałam się jedynie ostrości tego dania. Zrobiłam więc dwie wersje. Łagodną i pikantną. To co dla mnie jest zbędne w tym przepisie to "sos śmietanowy" czyli śmietana z oliwą. Nic nadzwyczajnego, a zwiększa kaloryczność dania. Za to sos pomidorowy jest super. Zostało jeszcze dość sporo, w sam raz na kanapki.
Przepis jest prosty (jak każdy chyba w tej książce). Jedynym problemem może być ajwar. Nie wszędzie niestety jest on dostępny. Na szczęście w większych marketach, z tego co się orientowałam jest w stałej ofercie.
Jak lubicie pikantne, to polecam ;)
Szybkie burrito
Przepis dostępny jest TU.
Ze względu na Małego bałam się jedynie ostrości tego dania. Zrobiłam więc dwie wersje. Łagodną i pikantną. To co dla mnie jest zbędne w tym przepisie to "sos śmietanowy" czyli śmietana z oliwą. Nic nadzwyczajnego, a zwiększa kaloryczność dania. Za to sos pomidorowy jest super. Zostało jeszcze dość sporo, w sam raz na kanapki.
Przepis jest prosty (jak każdy chyba w tej książce). Jedynym problemem może być ajwar. Nie wszędzie niestety jest on dostępny. Na szczęście w większych marketach, z tego co się orientowałam jest w stałej ofercie.
Jak lubicie pikantne, to polecam ;)
niedziela, 23 lutego 2014
Kurczak w "sezamie" czyli czas na Okrasę
Wyjątkowo nie mogłam się zdecydować jaki przepis wybrać w tym tygodniu. Wiedziałam jedynie, że czas na Okrasę. Wybrałam więc trzy propozycje i spośród nich wylosowałam danie na dziś (wczoraj):
Pieczony kurczak w sezamie na szpinaku z pikantnymi ziemniaczkami
Przepis jak zwykle znajdziecie TU.
Prosty przepis, a jednak wprowadził w moje gotowanie sporo chaosu. Zawsze chwaliłam lidlowską książkę, za to między innymi, że wszystkie produkty dostępne są w jednym miejscu. Tak to zostało pomyślane przecież. Okazało się, że niekoniecznie. W Lidlu nie ma sezamu. Nie wiem, czy to chwilowy deficyt, czy po prostu nie ma. Wychodząc ze sklepu nie byłam zbytnio przejęta. Chciałam podskoczyć do jednego z okolicznych spożywczaków. I co? Brak sezamu w całej okolicy! Planowałam już wycieczkę do jakiegoś marketu, ale uznałam, ze to głupi pomysł. Kupiłam paczkę Sezamków i roztrzaskałam je na proszek. Po upieczeniu kurczaka obtoczyłam go w tej miazdze i muszę przyznać, ze nieźle smakował.
Ale... Plus dla przepisu za przełamanie monotonii kartofla zwykłego. Ziemniaki upieczone z chilli i skórką z cytryny są znakomite.
I szpinak z suszonymi pomidorami to dla mnie dobry smakowo pomysł. Choć ja z tych co szpinak na "surowo" mogę jeść ;)
Smacznego!
Pieczony kurczak w sezamie na szpinaku z pikantnymi ziemniaczkami
Przepis jak zwykle znajdziecie TU.
Prosty przepis, a jednak wprowadził w moje gotowanie sporo chaosu. Zawsze chwaliłam lidlowską książkę, za to między innymi, że wszystkie produkty dostępne są w jednym miejscu. Tak to zostało pomyślane przecież. Okazało się, że niekoniecznie. W Lidlu nie ma sezamu. Nie wiem, czy to chwilowy deficyt, czy po prostu nie ma. Wychodząc ze sklepu nie byłam zbytnio przejęta. Chciałam podskoczyć do jednego z okolicznych spożywczaków. I co? Brak sezamu w całej okolicy! Planowałam już wycieczkę do jakiegoś marketu, ale uznałam, ze to głupi pomysł. Kupiłam paczkę Sezamków i roztrzaskałam je na proszek. Po upieczeniu kurczaka obtoczyłam go w tej miazdze i muszę przyznać, ze nieźle smakował.
Ale... Plus dla przepisu za przełamanie monotonii kartofla zwykłego. Ziemniaki upieczone z chilli i skórką z cytryny są znakomite.
I szpinak z suszonymi pomidorami to dla mnie dobry smakowo pomysł. Choć ja z tych co szpinak na "surowo" mogę jeść ;)
Smacznego!
niedziela, 16 lutego 2014
Eskalopki czyli Pascal na bis.
Książka Pascal kontra Okrasa jest bardziej zaskakująca niż mi się wydawało. Dziś miał być Okrasa. Ale cóż... otwieram książkę, szukam przepisu, gotuję... i dopiero szukając linka do niego zorientowałam się, że to znów Pascal. Tak. Przepisy w książce nie są podzielone na strony... tzn. z jednej strony jeden, z drugiej drugi. Są wymieszane!.
Nic to zresztą nie szkodzi, bo przepis znów mnie urzekł, a na Okrasę też przyjdzie pora.
Eskalopki w cieście ze śliwkami
Przepis znajdziecie TU
Nie wyszły tak kształtne jak Pascala, ale to dlatego, że w ciasto wpakowałam kotleta giganta i bardzo się napracowałam by się zmieścił. Warto było.
Po raz kolejny urzekła mnie prostota tego smaku. Połączenie znane od lat: miód, musztarda, schab, boczek i śliwki. Wszystko zapakowane w ciasto francuskie. Danie proste i smaczne. W zasadzie nie wymaga towarzystwa niczego innego na talerzu, choć odrobina sałaty przełamuje smak (i kolor).
Z całą pewnością, eskalopki będę przyrządzać wg tego przepisu znacznie częściej.
Smacznego!
Nic to zresztą nie szkodzi, bo przepis znów mnie urzekł, a na Okrasę też przyjdzie pora.
Eskalopki w cieście ze śliwkami
Przepis znajdziecie TU
Nie wyszły tak kształtne jak Pascala, ale to dlatego, że w ciasto wpakowałam kotleta giganta i bardzo się napracowałam by się zmieścił. Warto było.
Po raz kolejny urzekła mnie prostota tego smaku. Połączenie znane od lat: miód, musztarda, schab, boczek i śliwki. Wszystko zapakowane w ciasto francuskie. Danie proste i smaczne. W zasadzie nie wymaga towarzystwa niczego innego na talerzu, choć odrobina sałaty przełamuje smak (i kolor).
Z całą pewnością, eskalopki będę przyrządzać wg tego przepisu znacznie częściej.
Smacznego!
niedziela, 9 lutego 2014
W kuchni z Pascalem
Dostałam w prezencie świątecznym książkę kucharską Pascal kontra Okrasa. Od teściowej dostałam... i chyba sama nie zdawała sobie sprawy jak wielką radość tym mi sprawiła. W kuchni czuję się dobrze. Przechodziłam różne etapy w poszukiwaniu odpowiednich dla siebie smaków, ale jedno jest niezmienne. Lubię kuchnię smaczną i zdrową, zbilansowaną kalorycznie, z dominacją "zielonych" czyli warzyw.
I tak się właśnie złożyło, że do nowego nabytku podeszłam z dużym entuzjazmem. Testuję przepis za przepisem, i co jeden to lepszy. Nawet całkiem spontanicznie powstała nowa tradycja... soboty z Pascalem/Okrasą. Zamierzam przerobić całą książkę, więc możecie śledzić jak mi idzie.
Wczoraj skusiłam się na Wieprzowe szaszłyki z surówką indyjską.
Przepis jest dostępny TU, więc nie będę kopiować.
Jest prosty, smaczny i w stylu jaki uwielbiam. Sałatka + dodatek z mięsa. W sam raz na rodzinny obiad, więc jeśli nie macie pomysłu na niedzielny posiłek to polecam.
Moja uwaga: Przepisy Pascala i Okrasy skalkulowane są na 4 dorosłe osoby. Hmm... 4 dorosłe i głodne osoby. Nauczyłam się już, że ilość składników muszę podzielić na dwa, a i tak jest aż nadto jeśli chodzi o naszą trójkę.
I tak się właśnie złożyło, że do nowego nabytku podeszłam z dużym entuzjazmem. Testuję przepis za przepisem, i co jeden to lepszy. Nawet całkiem spontanicznie powstała nowa tradycja... soboty z Pascalem/Okrasą. Zamierzam przerobić całą książkę, więc możecie śledzić jak mi idzie.
Wczoraj skusiłam się na Wieprzowe szaszłyki z surówką indyjską.
Przepis jest dostępny TU, więc nie będę kopiować.
Jest prosty, smaczny i w stylu jaki uwielbiam. Sałatka + dodatek z mięsa. W sam raz na rodzinny obiad, więc jeśli nie macie pomysłu na niedzielny posiłek to polecam.
Moja uwaga: Przepisy Pascala i Okrasy skalkulowane są na 4 dorosłe osoby. Hmm... 4 dorosłe i głodne osoby. Nauczyłam się już, że ilość składników muszę podzielić na dwa, a i tak jest aż nadto jeśli chodzi o naszą trójkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









