wtorek, 3 września 2013

Osiem!!!!

Dziś stuknęła nam ósma rocznica ślubu...
Niestety nie świętujemy... Ja jestem zagrzebana w zleceniach... Mr.Tata po pracy, pewnie sam padnie na... łóżko.

Dziś rano pytam szacownego małżonka:
- no to co robimy?
- ???
- przecież rocznica!
- ach tak. To możesz zapłacić rachunki za nasze "gniazdko miłości".


Taaa... uwielbiam ten romantyzm...

I tradycyjnie dedykacja muzyczna na ten dzień. A w duszy teraz mi gra:



sobota, 31 sierpnia 2013

Zwierzę domowe

Nie mamy w domu żadnego zwierzaka i nigdy nie mieliśmy. Ja raczej stronię od nich (choć jakiegoś kociaka chętnie bym przygarnęła), a Mr.Tata jest wielkim przeciwnikiem... więc nie mamy.

A raczej tak mi się wydawało de tej pory. Okazało się bowiem, że Mały znalazł sobie pupila...

W naszym domu zamieszkała Mucha...

Dnia pierwszego, Synek uganiał się za nią i krzyczał "MU! MU! MU!" (tak mucha, nie krowa). Potem udawał, ze ta go goni... szukał jej straszył, a gdy ta odlatywała... uciekał z piskiem.

Drugiego dnia, nowa znajomość zamieniła się w śmiertelnego wroga... Auta fruwały, poduszka lądowała gdzieś po środku pokoju... klocki odbijały się od ścian... Synek w muchę trafić chciał... hmmm... gdzie on to zaobserwował? Ja w życiu w muchę nie celowałam (bo nie trafiam w małe cele)...

Dzień trzeci... tak zwany foch... Synek na Muchę obrażony wielce. Gdzie ona, tam i on... gdzie nie przysiądzie, ten łapie za to i krzyczy "MOJE"... to przecież oczywiste, ze Mucha nie ma prawa przysiadać na JEGO...

Tak więc Muchy z domu pozbyć się nie potrafię. Synek uczy się co rusz nowych relacji... a niech będzie, ze mamy w domu zwierzę ;)


czwartek, 29 sierpnia 2013

Ubieramy się na jesień :)

Już drugi raz w tym roku dotarła do nas paczka od KappAhl.
Lubię takie niespodzianki :)

I tym razem firma nie zawiodła moich oczekiwań. Zestaw, który przygotowała trafił w nasz gust. Mój i Małego. Mnie zachwyciła jakość wykonania, a jego... no cóż... spodni to on zdjąć nie chciał.






Jeszcze tego samego dnia... wypróbowaliśmy cały zestaw




Jest to naprawdę dobra zapowiedź całej kolekcji. Zresztą Newbie zachwycało mnie od początku... Naturalne materiały. Miękkość i delikatność tkanin. Nowoczesne wzornictwo. Ciekawy krój. Stonowane kolory. Nie potrzeba mi więcej w tym temacie.



I choć to kolekcja dla "maluszków" to i trochę starsze dzieci w tych ubrankach się zmieszczą... rozmiar kończy się na 98cm :)

Po więcej zapraszam TU, (choć nie mam pewności czy cała kolekcja dostępna jest już online)

wtorek, 27 sierpnia 2013

czuć jesień

Godzina 17.30.
Zakładam obuwie i ruszam na trening.
Plan 7km w 30min
Ok. wiem mocny plan.
Po pierwszym okrążeniu wokół osiedla dech mi zapiera. Nałykałam się zimnego powietrza.

I szoku doznałam... to już? Jesień?
Chłodne wieczory to we wrześniu się zdarzały... jeszcze sierpień nie dobiegł końca...

A górale mówią, że zima szybko przyjdzie. Tak jakby jej mało było ostatnio. Przypomnijcie mi do maja?
Ech...

No to kto jeszcze na wakacje się wybiera?

sobota, 24 sierpnia 2013

Taras

Skoro mój balkon wciąż jest wyłączony z użytku, postanowiłam wkraść się na cudzy taras...





Tak , tak... Ciocia G. nie dość, że mnie ugościła to jeszcze fotki pstryknęła. No chyba będę częściej wpadać ;)

piątek, 23 sierpnia 2013

Nie-Konwersacja

Jakże cudnie donieść, że doszłam w końcu z moim własnym dzieckiem do nie-porozumienia. Język w końcu mu się rozwiązuje... ups... nie-rozwiązuje:

- Chcesz siku?
- nie-siiii
- Chcesz obejrzeć "Świnkę Peppę"
- nie-pepe
- A może pójdziemy na spacer
- nie-pa-pa
- Gdzie jest piesek?
- nie-hał-hał
- A jak robi krowa?
- nie-muuu
- a kotek jak robi?
- nie-miii-miii
- chodź pójdziemy do taty
- nie-tata
-Gdzie jest mama?
- tu-je-mama-nie-mama

itp... itd...

Nie-konwersacja trwa w najlepsze, a co najważniejsze, codziennie pojawia się w niej coś nowego... Chyba zmierzamy w dobrym kierunku :)))

Ps. Ostatni dzień wakacji (dla nas). Zielona noc! Nie zamierzam dziś spać... (przed 23.00). Ostatnie chwile relaksu... szkoda.


środa, 21 sierpnia 2013

Zawsze COŚ

No tak. Wizyta u dentysty dopiero w przyszłym tygodniu i wcale nie jest pewne, czy ząbek będzie zrobiony. To znaczy, czy Mały współpracować będzie.
Obstawiamy, że nie będzie. Ale... niektórzy lekarze to magicy i zaklinacze dzieci... więc może...
Jakie jest prawdopodobieństwo?

I robiąc w głowie bilans zysków i strat wakacyjnych, na głos wypowiadam
- w zeszłym roku rota, w tym roku ząb, co będzie w przyszłym?
- zawsze coś! - dobiega mnie głos "znikąd"

Bo z dziećmi zawsze COŚ.
Bo w życiu zawsze COŚ.

Bo się tak nie da przecież, żeby wszystko jakoś sprawnie, bez komplikacji przebiegało. A sama przecież nim osiągnęłam wiek rozumny i bark złamałam, i wargę rozciętą mi zszywali, i kolana do krwi pozdzierane miałam, i drut w nogę wbiłam sobie i siostrę na szybie zawiesić próbowałam... wszystko nim przedszkole ukończyłam.

A jak Mr.Tata swoje wyliczenia zrobił, to ciarki mnie przeszły, bo uświadomił mi, że dzieci wyobraźnie mają nieograniczoną. Bez poczucia krzywdy, uszczerbku na zdrowiu, zagrożenia życia. Bez wiedzy i ingerencji rodzica nawet!
Teraz dzieci (przynajmniej do wczesnych lat szkolnych) nie puszcza się w samopas na plac zabaw, jak to niegdyś bywało, na szczęście.
Bo w przypadku dziecka powiedzenie "co z oczu, to z serca" żadnego zastosowania nie ma.
A i "chuchać na zimne" nie da się za bardzo.

Bo z dziećmi zawsze COŚ.