Nastały długie i ciemne wieczory. Czas się do nich przyzwyczaić, a nawet je oswoić.
My już mamy sposób:
Światełko latarki jest doskonałym sposobem by oswoić noc...
Cóż za zabawa...
Wystarczy pogasić światła w domu, wziąć do ręki latarki i biegać z nimi od jednego kąta do drugiego...
Może porobimy lampiony, by było bardziej kolorowo?
Kto wie?
Ps. Światełko widać też w naszych komputerowych problemach :)
piątek, 30 listopada 2012
środa, 28 listopada 2012
Jak bez ręki...
Nie ma co ukrywać, że w dzisiejszych czasach brak komputera to rzecz straszna.
Padł nam komputer. Psuł się od jakiegoś czasu, ale jakoś dawaliśmy radę go ponownie uruchamiać. Udało nam się też przenieść wszystkie ważne dane na mojego netbooka. Ale niestety ten zaczął strasznie mulić.
Naprawimy go nie wcześniej niż za kilka dni, więc dostęp do newsów na waszych blogach mam ograniczony. Tzn. staram się czytać, ale pozostawienie komentarza to już duża sztuka, więc wybaczcie mi milczenie.
Z dobrych wiadomości, to udało nam się w końcu (!) uruchomić internet bezprzewodowy, więc żegnaj kabelku :)
Bez komputera czuję się jak bez ręki... oby jak najszybciej udało nam się ten problem rozwiązać.
Trzymajcie kciuki.
Padł nam komputer. Psuł się od jakiegoś czasu, ale jakoś dawaliśmy radę go ponownie uruchamiać. Udało nam się też przenieść wszystkie ważne dane na mojego netbooka. Ale niestety ten zaczął strasznie mulić.
Naprawimy go nie wcześniej niż za kilka dni, więc dostęp do newsów na waszych blogach mam ograniczony. Tzn. staram się czytać, ale pozostawienie komentarza to już duża sztuka, więc wybaczcie mi milczenie.
Z dobrych wiadomości, to udało nam się w końcu (!) uruchomić internet bezprzewodowy, więc żegnaj kabelku :)
Bez komputera czuję się jak bez ręki... oby jak najszybciej udało nam się ten problem rozwiązać.
Trzymajcie kciuki.
niedziela, 25 listopada 2012
Na Zdrowie: Przepis na naleśniki
Ten wpis pojawia się na życzenie moich drogich czytelniczek. Ostatnio wspominałam, że moim ulubionym daniem są naleśniki ze szpinakiem. Dziś zdradzę, jak je przyrządzam...
Ciasto naleśnikowe:
2 szklanki mleka
1 szklanka wody
1 jajko
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki cukru
mąka w ilości potrzebnej do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Ja często stosuję mąkę razową
Wszystkie składniki mieszamy (miksujemy) i smażymy naleśniki na prawie suchej patelni (o ile mamy teflonową). Przed smażeniem naleśników nacieram patelnię oliwą z oliwek. Czynność powtarzam, gdy patelni podczas pieczenia robi się zbyt sucha. Nie lubię naleśników smażonych w dużej ilości tłuszczu.
Farsz:
1 opakowanie mrożonego szpinaku w brykiecie lub liściach
1/2 opakowania twarogu chudego lub 1 opakowanie twarożku naturalnego do kanapek
2 ząbki czosnku
sól, pieprz do smaku
Odmrażamy szpinak i stawiamy go na ogień w celu odparowania wody. Chwilę go parzymy, dodajemy rozgnieciony czosnek. Uważamy, by nie przypalić szpinaku, bo stanie się gorzki. Po chwili (ok 5min.) gasimy palnik i dodajemy serek oraz przyprawy. Mieszamy aż do uzyskania jednolitego farszu.
Teraz przyszła pora na nadziewanie naleśników. Polecam zasadę jak kto lubi, byle się naleśniki dało zwinąć. Ja je po prostu składam w kostkę. I gotowe :)
A teraz wersja de luxe:
Przygotowujemy dodatkowo ulubiony sos (np. serowy), nadziane naleśniki układamy w naczyniu żaroodpornym, polewamy i zapiekamy ok 15min. w piekarniku nagrzanym do 180stopni. Można też posypać grubo startym serem, bądź ułożyć pokrojoną mozzarelkę.
Taką wersję preferuje Mr.Tata. Ja z reguły pozostaję przy podstawowej ;)
Smacznego!
Naleśniki ze szpinakiem wg HPM
Ciasto naleśnikowe:
2 szklanki mleka
1 szklanka wody
1 jajko
1/4 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki cukru
mąka w ilości potrzebnej do uzyskania konsystencji gęstej śmietany. Ja często stosuję mąkę razową
Wszystkie składniki mieszamy (miksujemy) i smażymy naleśniki na prawie suchej patelni (o ile mamy teflonową). Przed smażeniem naleśników nacieram patelnię oliwą z oliwek. Czynność powtarzam, gdy patelni podczas pieczenia robi się zbyt sucha. Nie lubię naleśników smażonych w dużej ilości tłuszczu.
Farsz:
1 opakowanie mrożonego szpinaku w brykiecie lub liściach
1/2 opakowania twarogu chudego lub 1 opakowanie twarożku naturalnego do kanapek
2 ząbki czosnku
sól, pieprz do smaku
Odmrażamy szpinak i stawiamy go na ogień w celu odparowania wody. Chwilę go parzymy, dodajemy rozgnieciony czosnek. Uważamy, by nie przypalić szpinaku, bo stanie się gorzki. Po chwili (ok 5min.) gasimy palnik i dodajemy serek oraz przyprawy. Mieszamy aż do uzyskania jednolitego farszu.
Teraz przyszła pora na nadziewanie naleśników. Polecam zasadę jak kto lubi, byle się naleśniki dało zwinąć. Ja je po prostu składam w kostkę. I gotowe :)
A teraz wersja de luxe:
Przygotowujemy dodatkowo ulubiony sos (np. serowy), nadziane naleśniki układamy w naczyniu żaroodpornym, polewamy i zapiekamy ok 15min. w piekarniku nagrzanym do 180stopni. Można też posypać grubo startym serem, bądź ułożyć pokrojoną mozzarelkę.
Taką wersję preferuje Mr.Tata. Ja z reguły pozostaję przy podstawowej ;)
Smacznego!
piątek, 23 listopada 2012
Wyniki Konkursu
Z ogromną przyjemnością ogłaszam wyniki konkursu organizowanego razem z producentem wody Mama i Ja
Napłynęło wiele głoszeń, za które serdecznie dziękuję.
Pierwsza nagroda trafia do rąk autorki wypowiedzi:
Trzecie miejsce:
Napłynęło wiele głoszeń, za które serdecznie dziękuję.
Pierwsza nagroda trafia do rąk autorki wypowiedzi:
Jestem mamą rocznego Karolka , mogło
by się wydawać ze dziecko w tym wieku nie potrafi się w nic bawić
i nie można go niczym zając nie ma nic bardziej błędnego niż to
stwierdzenie,
Razem z synkiem uwielbiamy wspólne zabawy a szczególnie w długie jesienne wieczory i jest ich naprawdę bardzo dużo. Lubimy się bawić szczególnie teraz kiedy wieczory są długie i chłodne.
Jestem przeciwniczką zajmowania dziecka komputerem czy telewizorem, istnieje wiele zabaw w które możemy się wspólnie z dzieckiem pobawić a przy tym nauczyć wielu pożytecznych rzeczy i pomóc w rozwoju dziecka.
Naszą ulubiona zabawa jest malowanie farbami za pomocą raczek. Oczywiście do tej zabawy musimy odpowiednio zabezpieczyć teren, ja używam foli malarskiej, na niej rozkładam brystol, farby wylewam na talerzyki i zaczynamy malowanie :D:D. Tak, malowałyśmy palcami. Na początku zamoczyłam każdy paluszek Karolka w innym kolorze i pomogłam odcisnąć go na kartce. Potem pomalowałam synkowi całą dłoń i znów zrobiliśmy odcisk. Karolek był zainteresowany zabawą i aż rwał się do farb. Dlatego pomyślałam, że teraz on może wysmarować moją dłoń farbą. Farby paluszkowe są specjalnymi farbami, dlatego nie bałam się, kiedy usmarowała sobie brodę lub ubranie (bardzo dobrze się spierają, nie są toksyczne). Wreszcie nadeszła pora na malowanie po papierze. Kontrolując cały czas, co robi moje dziecko (względy bezpieczeństwa), pozwalałam mu na dowolne eksperymentowanie i malowanie. W trakcie zabawy nazywałam kolory, których używaliśmy. W pewnym momencie Karol wszedł na kartkę i ubrudziła się jego stópka. To podsunęło mi pomysł, żeby pomalować mu stópki i odcisnąć je na kartce. Wszystkie odciski podarowałam babciom i dziadkom. Uwielbiamy również wszelkie pudla i kartony zamieniać w domki ale najpierw oczywiście potrzebują one naszej malarskiej raczki :DD:
Inna nasza ciekawą zabawą jest czytanie Nazywanie różnych przedmiotów, zwierząt, osób może się również odbywać przy wspólnym czytaniu książeczek. Przeczytaj krótki wierszyk maluchowi, a potem skup się na ilustracji. Jeśli pokazujesz jakieś zwierzę, możesz je zarówno nazwać, jak i zademonstrować dziecku, jaki dźwięk wydaje. Możesz też skupić się na kolorach. Często używam również różnych maskotek i zabawek i pokazuje je na żywo i w książęce.
Kolejną nasza ulubiona zabawą jest rzeźbienie w masie solnej.. Postanowiłam, że masę wykonam razem z moim dzieckiem. Do jednej miseczki wsypałam mąkę i włożyłam w nią rączkę dziecka. Do drugiej wsypałam sól. Jeśli Twoje dziecko nie ma żadnych zadrapań (może szczypać!), również włóż jego rączkę do tej miski. Ten eksperyment zadziała na zmysł dotyku dziecka. Potem wsypcie mąkę i sól do jednej miski i mieszajcie rękami. Pozwól dziecku mieszać, nawet jeśli dużo wysypuje poza naczynie. I ostatni składnik: woda. Zamocz rączki dziecka w letniej wodzie i pochlap go. Następnie wlej wodę do mąki i soli i ugniataj masę. Dziecko będzie obserwować, co robisz. Masa gotowa, wiec zaczynamy zabawę. Wciskanie paluszków, odciskanie rączki, stópki - co tylko przyjdzie Wam do głowy. Masa jest przyjemna w dotyku i miękka, w odróżnieniu od plasteliny, która jest zbyt twarda. Kiedy maluch oswoi się z masą, można zacząć robić wspólnie kuleczki, wałeczki (trzymając i prowadząc rękę dziecka razem ćwiczymy) i inne, bardziej zaawansowane kształty. Zróbcie kilka zwierzątek i nazwij je.
Kolejne nasze zabawy to:
Co jest pod chustą? Kilka wybranych przez nas przedmiotów przykrywamy chustką, a identyczne jak pod chustką przedmioty ustawiamy przed dzieckiem (muszą to być więc przedmioty w co najmniej 2 egzemplarzach, na przykład klocki, łyżeczki, zabawki). Pokazujemy jakiś przedmiot, podajemy kilkakrotnie jego nazwę. Pytającym gestem zachęcamy dziecko, aby znalazło pod chustą ?parę" do danego przedmiotu. Bądź zabawa w a ku ku.
Tak po krotce wyglądają nasze jesienne zabawy
Razem z synkiem uwielbiamy wspólne zabawy a szczególnie w długie jesienne wieczory i jest ich naprawdę bardzo dużo. Lubimy się bawić szczególnie teraz kiedy wieczory są długie i chłodne.
Jestem przeciwniczką zajmowania dziecka komputerem czy telewizorem, istnieje wiele zabaw w które możemy się wspólnie z dzieckiem pobawić a przy tym nauczyć wielu pożytecznych rzeczy i pomóc w rozwoju dziecka.
Naszą ulubiona zabawa jest malowanie farbami za pomocą raczek. Oczywiście do tej zabawy musimy odpowiednio zabezpieczyć teren, ja używam foli malarskiej, na niej rozkładam brystol, farby wylewam na talerzyki i zaczynamy malowanie :D:D. Tak, malowałyśmy palcami. Na początku zamoczyłam każdy paluszek Karolka w innym kolorze i pomogłam odcisnąć go na kartce. Potem pomalowałam synkowi całą dłoń i znów zrobiliśmy odcisk. Karolek był zainteresowany zabawą i aż rwał się do farb. Dlatego pomyślałam, że teraz on może wysmarować moją dłoń farbą. Farby paluszkowe są specjalnymi farbami, dlatego nie bałam się, kiedy usmarowała sobie brodę lub ubranie (bardzo dobrze się spierają, nie są toksyczne). Wreszcie nadeszła pora na malowanie po papierze. Kontrolując cały czas, co robi moje dziecko (względy bezpieczeństwa), pozwalałam mu na dowolne eksperymentowanie i malowanie. W trakcie zabawy nazywałam kolory, których używaliśmy. W pewnym momencie Karol wszedł na kartkę i ubrudziła się jego stópka. To podsunęło mi pomysł, żeby pomalować mu stópki i odcisnąć je na kartce. Wszystkie odciski podarowałam babciom i dziadkom. Uwielbiamy również wszelkie pudla i kartony zamieniać w domki ale najpierw oczywiście potrzebują one naszej malarskiej raczki :DD:
Inna nasza ciekawą zabawą jest czytanie Nazywanie różnych przedmiotów, zwierząt, osób może się również odbywać przy wspólnym czytaniu książeczek. Przeczytaj krótki wierszyk maluchowi, a potem skup się na ilustracji. Jeśli pokazujesz jakieś zwierzę, możesz je zarówno nazwać, jak i zademonstrować dziecku, jaki dźwięk wydaje. Możesz też skupić się na kolorach. Często używam również różnych maskotek i zabawek i pokazuje je na żywo i w książęce.
Kolejną nasza ulubiona zabawą jest rzeźbienie w masie solnej.. Postanowiłam, że masę wykonam razem z moim dzieckiem. Do jednej miseczki wsypałam mąkę i włożyłam w nią rączkę dziecka. Do drugiej wsypałam sól. Jeśli Twoje dziecko nie ma żadnych zadrapań (może szczypać!), również włóż jego rączkę do tej miski. Ten eksperyment zadziała na zmysł dotyku dziecka. Potem wsypcie mąkę i sól do jednej miski i mieszajcie rękami. Pozwól dziecku mieszać, nawet jeśli dużo wysypuje poza naczynie. I ostatni składnik: woda. Zamocz rączki dziecka w letniej wodzie i pochlap go. Następnie wlej wodę do mąki i soli i ugniataj masę. Dziecko będzie obserwować, co robisz. Masa gotowa, wiec zaczynamy zabawę. Wciskanie paluszków, odciskanie rączki, stópki - co tylko przyjdzie Wam do głowy. Masa jest przyjemna w dotyku i miękka, w odróżnieniu od plasteliny, która jest zbyt twarda. Kiedy maluch oswoi się z masą, można zacząć robić wspólnie kuleczki, wałeczki (trzymając i prowadząc rękę dziecka razem ćwiczymy) i inne, bardziej zaawansowane kształty. Zróbcie kilka zwierzątek i nazwij je.
Kolejne nasze zabawy to:
Co jest pod chustą? Kilka wybranych przez nas przedmiotów przykrywamy chustką, a identyczne jak pod chustką przedmioty ustawiamy przed dzieckiem (muszą to być więc przedmioty w co najmniej 2 egzemplarzach, na przykład klocki, łyżeczki, zabawki). Pokazujemy jakiś przedmiot, podajemy kilkakrotnie jego nazwę. Pytającym gestem zachęcamy dziecko, aby znalazło pod chustą ?parę" do danego przedmiotu. Bądź zabawa w a ku ku.
Tak po krotce wyglądają nasze jesienne zabawy
Drugie miejsce:
Fajną
zabawą z dzieckiem zwłaszcza w ciemne jesienne wieczory jest
tworzenie teatrzyku cieni na ścianach. Wystarczy jedynie włączyć
lampkę nocną i za pomocą własnych rąk wyczarować na ścianie
różne postacie. Oczywiście można też bardziej kreatywnie-
wcześniej powycinać z kartonu naszych "aktorów" i
przykleić ich taśmą klejącą, np. do rureczek do napojów.
Trzecie miejsce:
Mamy
dużo ulubionych zabaw, nawet więcej niż ma mama . Najfajniejsze są
wygłupy w łóżku, szczególnie przydatne jak nie ma się ochoty
wstawać. Pierwsza zabawa to zabawa w "cztery strony świata",
polega ona na podziale łóżka na cztery części i nazwaniu ich
nazwami różnych Państw. Następnie bawimy się, w ten sposób, że
na zmianę podrzucamy pluszową piłkę, ten który nie złapie,
zabiera część "terytorium" państwa przeciwnika. Zabawa
jest super. Lubimy też takie tradycyjne zabawy jak w chowanego,
czy też w teatrzyk. Mała uwielbia również ustawianie krzeseł w kwadrat, zawieszanie koca, jako dachu i zabawę w namiot. Nie zapominamy również o kolorowankach, robieniu laurek pracującej mamie, czy też robieniu różnych rzeczy z papieru, tzw. Orgiami. Ze wszystkich tych zabaw, jakie dotychczas mieliśmy okazję wypróbować najbardziej przypadło nam do gustu robienie ludzików z kasztanów, żołędzi i plasteliny. Była to rewelacyjna zabawa, nie tylko dla małej, ale też dla mnie. Stworzyliśmy sami
różne postaci, zwierzątka i bawiliśmy się takimi ludzikami w farmę . Zawsze przed świętami robimy kilkumetrowe łańcuchy na choinkę, gwiazdki i aniołki z papieru, kolorowe pisanki, baranki na stole. Oprócz tego, jako chłopiec oczywiście uwielbiałem samoloty z papieru, czym zarażam teraz córkę. Często mała siada z mamą przy maszynie i tworzą :) Ostatnio zgubiła się jednak skarpeta i nie było pary powstawał więc misiek - jedna z ulubionych zabawek malutkiej. Robilmy laurki na dzień mamy, babci
itp., wyklejanki z bibuły, czy też odciskanie dłoni na kartce. W domu mamy również farbki do malowania na szkle i częśto twrzymy arcydzieła ;)
Jak widać z tatą też można się dobrze bawić, a rozwój mojej księżniczki wspieram poprzez wybieranie zabawek kreatywnych i zabawę w takie zabawy :) Staram się, by dziecko miało jak największe możliwości rozwoju i pokazuje jej, że nie najfajnieszje są zabawki, które grają, śpiewają i tańczą, tylko te które uczą i dzięki którym możemy się czegoś nauczyć :) Narazie jest mała, ale idzie nam dobrze. Jestem dumnym tatą małej wesołej córeczki.
czy też w teatrzyk. Mała uwielbia również ustawianie krzeseł w kwadrat, zawieszanie koca, jako dachu i zabawę w namiot. Nie zapominamy również o kolorowankach, robieniu laurek pracującej mamie, czy też robieniu różnych rzeczy z papieru, tzw. Orgiami. Ze wszystkich tych zabaw, jakie dotychczas mieliśmy okazję wypróbować najbardziej przypadło nam do gustu robienie ludzików z kasztanów, żołędzi i plasteliny. Była to rewelacyjna zabawa, nie tylko dla małej, ale też dla mnie. Stworzyliśmy sami
różne postaci, zwierzątka i bawiliśmy się takimi ludzikami w farmę . Zawsze przed świętami robimy kilkumetrowe łańcuchy na choinkę, gwiazdki i aniołki z papieru, kolorowe pisanki, baranki na stole. Oprócz tego, jako chłopiec oczywiście uwielbiałem samoloty z papieru, czym zarażam teraz córkę. Często mała siada z mamą przy maszynie i tworzą :) Ostatnio zgubiła się jednak skarpeta i nie było pary powstawał więc misiek - jedna z ulubionych zabawek malutkiej. Robilmy laurki na dzień mamy, babci
itp., wyklejanki z bibuły, czy też odciskanie dłoni na kartce. W domu mamy również farbki do malowania na szkle i częśto twrzymy arcydzieła ;)
Jak widać z tatą też można się dobrze bawić, a rozwój mojej księżniczki wspieram poprzez wybieranie zabawek kreatywnych i zabawę w takie zabawy :) Staram się, by dziecko miało jak największe możliwości rozwoju i pokazuje jej, że nie najfajnieszje są zabawki, które grają, śpiewają i tańczą, tylko te które uczą i dzięki którym możemy się czegoś nauczyć :) Narazie jest mała, ale idzie nam dobrze. Jestem dumnym tatą małej wesołej córeczki.
Wszystkim laureatom gratuluję! Odezwę się drogą mailową w celu zebrania adresów do wysyłki :)
czwartek, 22 listopada 2012
Lubi - nie lubi
Nie mogę uwierzyć, że przy stole razem z nami siedzi taki duży chłopiec. Jeszcze niedawno miksowałam dla niego papki, a teraz... je "dorosłe jedzenie, z "dorosłych" talerzy, przy "dorosłym" stole... Uwielbiam te nasze wspólne posiłki.
Cieszy mnie jak Synek z uśmiechem biegnie do stołu, gdy słyszy jak wyciągam talerze. A jeszcze bardziej mnie cieszy jak mu smakuje mój obiad, jak wylizuje talerz do końca, jak mówi "nam nam"... Serce rośnie.
Hiciorem w naszym domu jest zupa pomidorowa. Lubi ją tak bardzo, że ostatnio, gdy zjadł swoją porcję to się rozpłakał, że to już koniec. Dostał dokładkę oczywiście, za to drugiego dania nie tknął.
Poza zupą pomidorową istnieje też marchewka. Czasem muszę ugotować więcej, bo zanim warzywo wyląduje w daniu, znika... w niewyjaśnionych okolicznościach. Oj tak, ciasto marchewkowe też jest super.
I szpinak lubi, najlepiej z twarożkiem, i gulaszem z cukinią nie pogardzi, i pomidorkiem z jajeczkiem... i oliwki ze słoika wyjada, lubi jeść mój chłopiec...
Ale nie wszystko mu smakuje, oj nie. Nie lubi kapusty kiszonej, w żadnej wersji... ani w zupie, ani ugotowanej, a od surowej ucieka... cóż jest z tą kapustą? Może i na nią przyjdzie czas. Nie lubi też gotowanego kurczaka, chyba, że wkrojonego do zupy... i za bułką nie za bardzo przepada... lepszy chlebek jest.
A dziś robię naleśniki ze szpinakiem... nasze danie rodzinne, bo wszyscy je lubimy najbardziej :)))
Cieszy mnie jak Synek z uśmiechem biegnie do stołu, gdy słyszy jak wyciągam talerze. A jeszcze bardziej mnie cieszy jak mu smakuje mój obiad, jak wylizuje talerz do końca, jak mówi "nam nam"... Serce rośnie.
Hiciorem w naszym domu jest zupa pomidorowa. Lubi ją tak bardzo, że ostatnio, gdy zjadł swoją porcję to się rozpłakał, że to już koniec. Dostał dokładkę oczywiście, za to drugiego dania nie tknął.
Poza zupą pomidorową istnieje też marchewka. Czasem muszę ugotować więcej, bo zanim warzywo wyląduje w daniu, znika... w niewyjaśnionych okolicznościach. Oj tak, ciasto marchewkowe też jest super.
(wczorajszy obiad: marchewka na gęsto, ziemniaczki i kotlecik szarpany z kurczaka)
I szpinak lubi, najlepiej z twarożkiem, i gulaszem z cukinią nie pogardzi, i pomidorkiem z jajeczkiem... i oliwki ze słoika wyjada, lubi jeść mój chłopiec...
Ale nie wszystko mu smakuje, oj nie. Nie lubi kapusty kiszonej, w żadnej wersji... ani w zupie, ani ugotowanej, a od surowej ucieka... cóż jest z tą kapustą? Może i na nią przyjdzie czas. Nie lubi też gotowanego kurczaka, chyba, że wkrojonego do zupy... i za bułką nie za bardzo przepada... lepszy chlebek jest.
A dziś robię naleśniki ze szpinakiem... nasze danie rodzinne, bo wszyscy je lubimy najbardziej :)))
środa, 21 listopada 2012
Świat Zabawek...
Mikołaj już tuż tuż i zaczęłam myśleć o prezentach świątecznych. Ale co tu kupić półtora miesięcznemu dziecku, skoro najbardziej fascynującą zabawką jest dla niego mój telefon komórkowy...
No może jeszcze piłka, a raczej trzy bądź cztery, które kopie z zapałem, w dzień i w nocy, a nawet spać się kładzie układając je sobie w łóżeczku. Przykrywa kołderką i głaszcze. Mój mały piłkarz...
Będąc ostatnio na zakupach w hipermarkecie, zostałam porażona "plastikiem" wystawionym już na ten mikołajkowy szał. Nie jestem ortodoksyjna pod względem zabawek. I plastiki i drewniaki i hand made Mały posiada w swojej niewielkiej kolekcji, ale to co widziałam to mnie powaliło. Szczerze, to nie miałam ochoty na żadną z wystawionych rzeczy. Nie wiem, może to dlatego, że w kupie to wszystkie wyglądały tandetnie, choć przy bliższym oglądzie można było dostrzec kilka perełek. Oczywiście tłumy rodziców już zaczęły przekopywać regały... Szaleństwo się zaczęło.
A ja w kropce jestem. Co tu wybrać? Nie chcę się poddawać temu zakupowemu szałowi. Nie chcę wydawać pieniędzy na coś co wyląduje na kolejne, długie miesiące w koszu z zabawkami...
Przecież Prawdziwy Święty Mikołaj znów do nas w tym roku zawita. Nie może przyjść z pustymi rękami...
A wy macie już pomysł na prezenty?
No może jeszcze piłka, a raczej trzy bądź cztery, które kopie z zapałem, w dzień i w nocy, a nawet spać się kładzie układając je sobie w łóżeczku. Przykrywa kołderką i głaszcze. Mój mały piłkarz...
Będąc ostatnio na zakupach w hipermarkecie, zostałam porażona "plastikiem" wystawionym już na ten mikołajkowy szał. Nie jestem ortodoksyjna pod względem zabawek. I plastiki i drewniaki i hand made Mały posiada w swojej niewielkiej kolekcji, ale to co widziałam to mnie powaliło. Szczerze, to nie miałam ochoty na żadną z wystawionych rzeczy. Nie wiem, może to dlatego, że w kupie to wszystkie wyglądały tandetnie, choć przy bliższym oglądzie można było dostrzec kilka perełek. Oczywiście tłumy rodziców już zaczęły przekopywać regały... Szaleństwo się zaczęło.
A ja w kropce jestem. Co tu wybrać? Nie chcę się poddawać temu zakupowemu szałowi. Nie chcę wydawać pieniędzy na coś co wyląduje na kolejne, długie miesiące w koszu z zabawkami...
Przecież Prawdziwy Święty Mikołaj znów do nas w tym roku zawita. Nie może przyjść z pustymi rękami...
A wy macie już pomysł na prezenty?
wtorek, 20 listopada 2012
Prawdziwy mężczyzna...
Muszę Wam się pochwalić! Rośnie mi w domu prawdziwy mężczyzna... no macho takie, że aż strach...
Dziś rano, podczas porannego makijażu, towarzyszył mi mój Malec (zresztą jak co dzień). Z reguły jest zaabsorbowany papierem toaletowym, gąbkami, płatakmi higienicznymi... nieważne... ważne, że mam czas oko podkreślić.
Już kończyłam, już rzęsy tuszowałam... gdy odłożyć do kosmetyczki tusz miałam, zauważyłam, że owa zniknęła.
Odwracam się a na mnie patrzą oczka niewinne i uśmiech bezcenny...
Serce zadrżało...
Intuicyjnie zaglądam do toalety...
Tak. Mój Mały Mężczyzna spuścił zawartość mojej kosmetyczki w klozecie... Tusz się tylko ostał...
Wzięłam Małego na ręce , które prawie opadły z bezsilności, uśmiechnęłam się i powiedziałam na uszko:
- Kochanie, Tata będzie z ciebie dumny!
Dziś rano, podczas porannego makijażu, towarzyszył mi mój Malec (zresztą jak co dzień). Z reguły jest zaabsorbowany papierem toaletowym, gąbkami, płatakmi higienicznymi... nieważne... ważne, że mam czas oko podkreślić.
Już kończyłam, już rzęsy tuszowałam... gdy odłożyć do kosmetyczki tusz miałam, zauważyłam, że owa zniknęła.
Odwracam się a na mnie patrzą oczka niewinne i uśmiech bezcenny...
Serce zadrżało...
Intuicyjnie zaglądam do toalety...
Tak. Mój Mały Mężczyzna spuścił zawartość mojej kosmetyczki w klozecie... Tusz się tylko ostał...
Wzięłam Małego na ręce , które prawie opadły z bezsilności, uśmiechnęłam się i powiedziałam na uszko:
- Kochanie, Tata będzie z ciebie dumny!
***
Dziś ostatni dzień zgłoszeń konkursowych. Czekam na Wasze propozycje do godz. 23.59 :)))
Subskrybuj:
Posty (Atom)





