poniedziałek, 12 listopada 2012

Na własnych nogach

Odważyłam się. No nie powiem, kosztowało mnie to troszkę, ale powiedziałam sobie "ech, najwyżej wrócimy".

Otóż poszłam na spacer z Synkiem bez wózka! Po raz pierwszy. Niby nic takiego, a jednak dla nas to było ważne wydarzenie. Jak dotąd wózek zostawialiśmy, gdy wybieraliśmy się w trójkę. Zawsze potrzebowałam mentalnego dodatkowego wsparcia podczas ewentualnej pogoni za Synkiem.

I co się okazało?

Ano, że mieliśmy oboje z tego spaceru niezłą przyjemność.

Mały złapał mnie za rękę jak prosiłam, szedł ładnie, nie wyrywał się (czego bardzo się bałam). Gdy przejeżdżały samochody (nasze osiedle niestety jest niezwykle ruchliwe zwłaszcza pod klatkami) przykucałam i obejmowałam go, by się nie przestraszył lub zaciekawiony autem w ruchu nie wyrwał.

Synek szedł dumny, uśmiechnięty, rozglądał się naokoło, jakby szukał świadków tego ważnego dla niego wydarzenia. Wszak szedł SAM, na własnych nogach za rękę z mamą. Jak duży chłopiec.

A gdy wracaliśmy, w windzie przytulił się tak mocno... że o mały włos nie przegapiliśmy naszego piętra.

Będziemy częściej.


20 komentarzy:

  1. ale fajnie, czekam tej chwili bo już mnie ten wózek wnerwia ..jego zresztą też:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję pierwszego spacerku na nóżkach :D

    OdpowiedzUsuń
  3. dzielny synek. dzielna mama.
    chyba nie taki diabeł straszny ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. My też girkowe spacery uskuteczniamy:D I bardzo lubimy!:D

    OdpowiedzUsuń
  5. My już latem wypuszczaliśmy się bez wózka bardzo fajne takie spacery :)

    OdpowiedzUsuń
  6. serce rośnie :):) gratuluje.

    OdpowiedzUsuń
  7. gratulacje :) pierwsze spacerki są super :) jednak moj Maksiu po kilku razach zaczął psocic ;) ciekawe, jak będzie u Was :D

    OdpowiedzUsuń
  8. słodziak, u nas na nogach łatwo się wybierać bo my wsiowi :D

    OdpowiedzUsuń
  9. mój nie chodzi za rękę, chyba, że ma problem z zejściem ze schodów (bo przecież przodem schodzi..)
    pierwszy yrywa się też na ulicę..
    ale na wszystko mówi mamo!/mama! łącznie z ojcem :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo wszystko co ważne to MAMA przecież :)

      Usuń
  10. Gratuluje odwagi:)
    To naprawdę duże wyzwanie, zwłaszcza, że jak już temu małemu wędrownikowi/wędrowniczce się znudzi to trzeba go/ją nieść, czasem niezły kawałek - ale przynajmniej człowiek-mama trochę poćwiczy mimochodem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratulacje!!!
    u nas dokładnie ten sam krok. Synus troszkę zwolnił tempa/już tak nie biega/ więc udało nam się wyjść na spacer /nawet przez chwile szliśmy za rękę/

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudownie :) !
    Ja odważyłam się przejść z Młoda na nóżkach do Teściowej (mijam dwie uliczki i jestem ;P )no i nawet tą drogę w połowie spędziła na rękach :) ,ale gdzieś dalej gdzie ruch, auta to się boję, bo mała nie chce za rączkę :( tylko sama biegnie gdzie chce :)

    OdpowiedzUsuń
  13. moj chodzi juz jakis czas wie że przed ulica sie trzeba zatrzymac ze po ulicy tylko autka moga jechać... i własnie tez sie obawiałam bo ja z wózkiem maluszka i jego odprowadzam do złobka więc miała obawy ale synek jest niezastąpiony ostatnio bardzo pomocny sie zrobił :)

    OdpowiedzUsuń
  14. A początki podobno najtrudniejsze a tu proszę:)) Oby więcej takich wydeptanych przechadzek:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Och gratuluję. Też tak chcę :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Super :) Ja czasem też chodzę z Adą za rączkę, tylko ona uwielbia usypiać w wózku a ja trochę to wykorzystuje dopuki mogę, żeby sobie połazić :P

    OdpowiedzUsuń
  17. Super - gratulacje :) U nas niestety Fabi jeszcze nie akceptuje dreptania za rączkę :|

    OdpowiedzUsuń
  18. Gratulacje :)))

    -----------------------------------------

    Macie może ochotę wziąć udział w candy i wygrać fajną, spersonalizowaną bluzeczkę lub body, z krótkim lub długim rękawkiem? Jeśli tak to zapraszam:
    http://babylandiaa.blogspot.com/2012/10/uwaga-konkurs-mikoajkowy.html

    A może chcielibyście stać się posiadaczami ciekawej książeczki z bajkami, albo pięknej zakładki do książek ze zdjęciami przez Was wybranymi? Myślę, że to mogłby byc wspaniała pamiątka lub prezent. Spójrzcie sami:
    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/10/mikoajkowe-candy.html


    Serdecznie zachecam do wspólnej zabawy i bardzo przepraszam za spam...
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń