W piątek Mały skończył 22 miesiące. Niesamowite, że do drugich urodzin pozostały zaledwie dwa miesiące.
Każdy nowy dzień przynosi nowe umiejętności. Każdy mnie zaskakuje i wzrusza.
Ostatnio pisałam jak Synek nabiera zdolności językowych. Trzy dni zaledwie minęły by z pytania
- e je? (gdzie jest)
zrobiło się:
- ze je a-to? (gdzie jest auto?)
Niesamowite, jak wszystko się zmienia. Dziecko mi dorośleje. Tak wiele rozumie i tak wiele potrafi. Musiałabym codziennie poprawiać wpisy, bo to co jest aktualne w tej chwili, w następnej się dezaktualizuje.
Na dzień dzisiejszy Mały potrafi jeszcze:
- wskazać wszystkie części ciała, łącznie z kolanami i łokciami.
- prawidłowo wskazuje kolory: czerwony, żółty, zielony i niebieski
- układa wieże z klocków drewnianych, równą i precyzyjną
- potrafi odkręcać: kremy, butelki, karton z mlekiem, błyszczyk do ust...
- bawi się autami, jeżdżąc nimi, układając je, chowając. Nawet na spacer zabiera je ze sobą
- nie pije już z butelki ani butelko-kubków. Najchętniej spożywa napoje z normalnego, otwartego kubka
- precyzyjnie je łyżką i widelcem
- potrafi nalewać sobie herbatę z dzbanka do kubeczka oraz nałożyć jedzenie na talerz
- sam myje zęby, na razie te przednie
- potrafi sam wejść do wanny, puścić wodę i zatkać korek.
A co najważniejsze. Sika do nocnika! No raz mu się zdarzyło parę dni temu wysikać się do ciocinego buta, ale to chyba z emocji... Kupy do nocnika jeszcze nie robi, ale zaczyna ją sygnalizować... najczęściej po fakcie woła "PA" (w sensie kupa)!
Takie drobne osiągnięcia... błahostki w "trudzie życia", a napawają mnie dumą jak nic innego na świecie :)