wtorek, 12 marca 2013

Gdzie jest tata?

Siedzimy sobie z Małym na dywanie, oglądamy książeczki, pokazujemy obrazki, przeglądamy albumy ze zdjęciami. Synek ładnie wskazuje paluszkiem to o co go pytam, kaczuszkę, chmurkę, traktor, węgiel...

W końcu pytam się:

- a gdzie jest tata?

Mając nadzieję, że Mały wskaże paluszkiem na otwarte akurat zdjęcie w albumie. Oczywiste i proste, prawda? Okazuje się, że niekoniecznie. Synek podnosi książeczkę "Piotruś Pan" i zaczyna przeglądać.

- ale kochanie, gdzie jest tata? Jeszcze mi nie pokazałeś...

Synek otwiera na stronie z Kapitanem Hakiem


- tu je! - wskazuje na obrazek
- nie Skarbie, to nie tata. Gdzie jest tata? - biorę do ręki album.
- tu je! - Mały lekko zirytowany, klepie rączką w obrazek
- jesteś pewny, że to jest tata?
- TU!!! - Mały zamyka książeczkę i bez słowa wychodzi z pokoju.

No tak, dziecko wie lepiej, kto jest jego tatą... tylko jak ja się mężowi wytłumaczę ;)))

poniedziałek, 11 marca 2013

22

W piątek Mały skończył 22 miesiące. Niesamowite, że do drugich urodzin pozostały zaledwie dwa miesiące.

Każdy nowy dzień przynosi nowe umiejętności. Każdy mnie zaskakuje i wzrusza.
Ostatnio pisałam jak Synek nabiera zdolności językowych. Trzy dni zaledwie minęły by z pytania

- e je? (gdzie jest)

zrobiło się:

- ze je a-to? (gdzie jest auto?)

Niesamowite, jak wszystko się zmienia. Dziecko mi dorośleje. Tak wiele rozumie i tak wiele potrafi. Musiałabym codziennie poprawiać wpisy, bo to co jest aktualne w tej chwili, w następnej się dezaktualizuje.

Na dzień dzisiejszy Mały potrafi jeszcze:

- wskazać wszystkie części ciała, łącznie z kolanami i łokciami.
- prawidłowo wskazuje kolory: czerwony, żółty, zielony i niebieski
- układa wieże z klocków drewnianych, równą i precyzyjną
- potrafi odkręcać: kremy, butelki, karton z mlekiem, błyszczyk do ust...
- bawi się autami, jeżdżąc nimi, układając je, chowając. Nawet na spacer zabiera je ze sobą
- nie pije już z butelki ani butelko-kubków. Najchętniej spożywa napoje z normalnego, otwartego kubka
- precyzyjnie je łyżką i widelcem
- potrafi nalewać sobie herbatę z dzbanka do kubeczka oraz nałożyć jedzenie na talerz
- sam myje zęby, na razie te przednie
- potrafi sam wejść do wanny, puścić wodę i zatkać korek.

A co najważniejsze. Sika do nocnika! No raz mu się zdarzyło parę dni temu wysikać się do ciocinego buta, ale to chyba z emocji... Kupy do nocnika jeszcze nie robi, ale zaczyna ją sygnalizować... najczęściej po fakcie woła "PA" (w sensie kupa)!

Takie drobne osiągnięcia... błahostki w "trudzie życia", a napawają mnie dumą jak nic innego na świecie :)

piątek, 8 marca 2013

Poliglota

Ostatnio smuciłam się, że Mały nie chce gadać... muszę się z tego wycofać.

Ależ chce gadać i robi to bardzo chętnie. Gada jak najęty i to w kilku językach!
Dominujący oczywiście jest język "chiński". Potrafi paplać po swojemu godzinami. Opowiada niestworzone historie. Komentuje bajki. Relacjonuje zdarzenia z placu zabaw... i dziwi się, ze czasami robię głupią minę, bo ja po "chińsku" ni w ząb.

Odkryłam również, że Synka ciągnie w kierunku iberystyki... melodyjny zaśpiew i to wszędobylskie "e":

- e je? (gdzie jest)
- e ma (nie ma - w towarzystwie rozłożonych bezradnie rączek)
- tu je (tu jest)

I po francusku się wyrywa czasem. Nie mówi słowa "tak" tylko "łi"

-Kochanie chcesz banana?
-łi
-a może pójdziemy na spacer?
-ooo łi łi

Poliglota mi rośnie, nie ma co!



czwartek, 7 marca 2013

Złapałam Je!

Je, to znaczy Słońce!
Przez ostatnie trzy dni naładowałam się na kolejny tydzień.
Tak niewiele trzeba, by człowiek spojrzał na świat życzliwszym okiem.

Ja łapałam Słońce, a Mały w tym czasie...

...kopał dziury w resztkach zeszłorocznego piasku...



...po pracach budowlanych, ucinał sobie drzemki...


Wiosno trwaj!

wtorek, 5 marca 2013

Chyba wiem w czym jest problem :)))

Wydaje mi się, że rozwiązałam problem braku południowej drzemki...

Kłopoty z dziennym snem rozpoczęły się w momencie nauki korzystania z nocnika. Im Synek bardziej świadomie zaznajamiał się z własną fizjologią tym gorzej znosił drzemki.

Próbowałam różnych sposobów usypiania, a gdy wczoraj usnął mi w samochodzie, załamałam ręce... no przecież nie będę mu fundowała poobiedniej przejażdżki autem, żeby mógł się zdrzemnąć!

Dziś już od jedenastej Mały tarł oczy, ale do łóżeczka położyć się nie chciał. I wiem dlaczego! To nie kwestia dziennej agresji do miejsca spania, ale do pieluszki, tak go od drzemki odstręczała! Okazało się, że bieganie bez pieluchy jest ważniejsze niż regenerujący sen!

Natchnęła mnie ta myśl i na materac rozłożyłam ceratkę, na nią ręcznik... Mały zasnął w dziesięć minut. Bez pieluchy!

Jeśli jutro sytuacja się powtórzy, będzie to oznaczało, że rozwiązaliśmy problem drzemki, a także zrobiliśmy kolejny krok w stronę samodzielności :)

Teraz Syneczek smacznie sobie śpi, a ja delektuję się pyszną kawą i spogląda na ten wiosenny, słoneczny świat! Booosko!

poniedziałek, 4 marca 2013

Pierwszy Rowerek

Ile razy powtarzałam, że chcę kupić Małemu na wiosnę rowerek biegowy? Nie pamiętam...
Wiosna już tuż tuż, więc i moje zainteresowanie tematem wzrosło w ostatnim czasie, dlatego ucieszyłam się z telefonu Mr.Taty:

- Kochanie, kupiłem Synkowi rowerek.

Nie traciłam czasu na zbędne pytania. Wszak rowerek oznaczał dla mnie jedno. Czekałam cierpliwie aż nowy nabytek pojawi się w domu.

Pod wieczór zobaczyłam rowerek:


Yyyy...
Nawet nie kryłam swojego zaskoczenia. Mr.Tata widząc moją minę szybko się wytłumaczył:

- wiesz, była okazja. Nie mogłem tego przegapić. Ale co? myślisz, że do lata Mały go nie opanuje? Myślę, że trzeba go rzucić od razu na głęboką wodę.

Yyyy...

W sumie do lata pewnie opanuje, ale może nie tego roku :)

W zasadzie rowerek jest całkiem fajny, solidny. Pompowane koła, lekka rama, doczepiane kółka boczne, dzwonek, hamulec, lusterko, zabudowany łańcuch, regulowane siodełko i kierownica, bagażnik, koszyk... Wypasisty taki, tylko, że chyba nie dla niespełna dwulatka.

Na szczęście okazji na zakup rowerka biegowego w najbliższym czasie trochę będzie... i święta się zbliżają... i drugie urodziny... ech.


piątek, 1 marca 2013

Podsumowując...

Mały uparł się by nie spać w dzień i już.
Miałam nadzieję, że to przejściowe, ale po tygodniu bezsennych dni, chyba już straciłam nadzieję.
Próbuję zmienić harmonogram dnia wychodząc z nim rano na spacer, by mógł się wybiegać. Na razie nic to nie dało. Może po prostu muszę przywyknąć do nowej dla mnie sytuacji...

Na szczęście na froncie nocnikowym mamy same sukcesy. Mały bezbłędnie korzysta z nocnika. Zaczynam zakładać mu majteczki, które z zamiłowaniem sobie ściąga ;)
Na spacery i do spania wciąż zakładam pieluszki, ale ich zużycie spadło do 2-3 sztuk na dobę. Cóż za odciążenie budżetu... już sobie wyobrażam, aż znikną zupełnie z naszego domu.

A dla osłody, Mr Tata kupił Synkowi rowerek... ale o tym w następnym poście :)))

I jeszcze na koniec informacja o konkursie organizowanym przez firmę Bartek: przymierz buciki i wygraj wakacje!!!

Szczegóły poznacie klikając na zdjęcie poniżej


Miłego weekendu!